Najpierw jest miejsce, dopiero później technologia.
Villa Feltrinelli nie musi budować nastroju od zera. Ma jezioro, park, cyprysy, stary dom i kolację, która zaczyna się zanim gość usiądzie przy stole.
Restauracja prowadzi tę opowieść spokojnie: aperitif nad wodą, przejście przez ogród, światło między roślinami, wejście do sali. To nie jest dekoracja do menu. To pierwszy rozdział smaku, jeszcze zanim pojawi się talerz.
W takim miejscu liść nie może być tylko zielonym akcentem na końcu pracy. Jeżeli kuchnia mówi o ziołach, kwiatach i młodych roślinach, gość musi mieć poczucie, że one należą do tego domu tak samo jak widok na Gardę. Dopiero wtedy roślina przestaje być dodatkiem, a zaczyna opowiadać razem z kuchnią.







